Kukurydza kiszonkowa już w silosie. Wnioski po zbiorach
przez Wojciech Pieczewski
Żniwa kukurydzy ziarnowej jeszcze trwają. Na pełen obraz sytuacji po zbiorach będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Kukurydza kiszonkowa jest już zebrana. Czy rolnicy mają powody do zadowolenia?
Charakterystyczne dla tego sezonu było bardzo duże zróżnicowanie terminów zbioru w różnych regionach. Patrząc całościowo na zbiory kukurydzy kiszonkowej, można stwierdzić, że były one rozciągnięte w czasie. Oczywiście było to spowodowane rozkładem opadów atmosferycznych. W województwach takich jak lubelskie, opolskie, łódzkie, podkarpackie i dolnośląskie – suma opadów była najniższa, a co za tym idzie, żniwa rozpoczęły się najwcześniej. Warto przypomnieć, że kukurydzę przeznaczoną na kiszonkę zbieramy, gdy sucha masa całej rośliny wynosi 32–38%. We wspomnianych regionach kukurydza osiągnęła tę wartość w drugiej połowie sierpnia. W zasadzie miesiąc później rolnicy zbierali kukurydzę na północy Polski (wschodnia część województw zachodniopomorskiego, pomorskiego, północ Wielkopolski i kujawsko-pomorskiego). Na wschodzie Polski, gdzie suma temperatur efektywnych była najniższa, a opady wysokie – zbiory kukurydzy przypadły na drugi i trzeci tydzień października.
Przebieg pogody jest kluczowym czynnikiem determinującym termin zbioru. Ale nie jedynym. Bardzo ważna jest przynależność do grupy wczesności – danej odmiany FAO. Im jest ono wyższe, tym należy spodziewać się późniejszych zbiorów. Uprawy zbierane najpóźniej to wypadkowa przebiegu pogody (północny wschód) i wysokiego wskaźnika FAO (powyżej 270). Jeżeli chodzi o cechy odmianowe, to były one zauważalne również w regionach dotkniętych suszą. Niektóre odmiany potwierdziły swoją podwyższoną tolerancję na stresy związane z warunkami pogodowymi, na przykład DKC3327. Jest to bardzo ważne zagadnienie, ponieważ zwiększa bezpieczeństwo przygotowania odpowiedniego zapasu kiszonki. Tam, gdzie kukurydza dosychała najszybciej – okno zbiorcze wydłużały odmiany o wyraźnym efekcie Stay-Green, jak chociażby DKC3653.
Wszystkie te czynniki miały wpływ na wyniki plonowania, jakie udało się osiągnąć. Najniższe odnotowano w województwach południowych, gdzie kukurydza miała niewystarczającą ilość wody, by dać wysokie plony. Na najsłabszych stanowiskach niekiedy nie przekraczały 30 ton świeżej masy na hektar. Nie były one jednak na tyle niskie, by pojawiło się ryzyko przygotowania niewystarczającej ilości kiszonki z kukurydzy. Były one średnio niższe niż plony, jakie uzyskiwali rolnicy w pozostałych regionach Polski. W nich pojawiały się rekordowe wyniki (około 90 ton świeżej masy z hektara), ale średni plon w tym roku oscylował w granicach 60–70 ton. Warto jednak pamiętać, że w przypadku kukurydzy kiszonkowej powinniśmy posługiwać się plonem suchej masy na hektar. Nawet przy rekordowych zbiorach okazuje się, że w plonie ogólnym główną część stanowi woda. Zadowalający wynik to około 20 ton suchej masy z hektara i właśnie takie plony uzyskiwali rolnicy w regionach, w których susza nie ograniczyła plonu.
W kukurydzy kiszonkowej oprócz cech ilościowych, mówiących o wysokości plonu, bardzo ważne są jego parametry. Bada się je zazwyczaj w technologii NIRS, która pokazuje procentowy udział poszczególnych składowych rośliny. Zawartość skrobi w tym roku raczej nie przekraczała 30%, a strawność włókna w roślinach zebranych w optymalnym terminie była bardzo wysoka – często powyżej 55% strawności NDF, liczonym po 24 godzinach.