Miododajne chwasty – niepozorni sprzymierzeńcy pszczół
przez Elżbieta Pytlarz
To, co dla producentów, czy działkowców bywa uciążliwym chwastem, dla pszczoły miodnej może być prawdziwym ratunkiem. Mniszek, jasnota, chaber, ostrożeń i nawłoć to niektóre rośliny, które dostarczają cennego nektaru i pyłku w różnych porach sezonu wegetacyjnego. Warto spojrzeć na nie z zupełnie innej perspektywy – jako na ważnych sprzymierzeńców zapylaczy, a może nawet strażników bioróżnorodności.
Słowo „chwast” rzadko budzi pozytywne skojarzenia. Najczęściej myślimy o roślinach, które konkurują z uprawami o wodę, światło i składniki pokarmowe. Tymczasem z botanicznego punktu widzenia chwast nie jest odrębną grupą roślin. Jest to po prostu gatunek, który pojawił się tam, gdzie człowiek go nie planował. Wiele takich roślin pełni niezwykle ważną funkcję w ekosystemie. Sranowią one cenne źródło nektaru i pyłku dla owadów zapylających.
Pszczoły miodne, trzmiele, motyle oraz liczne gatunki dzikich pszczół potrzebują kwiatów przez cały sezon wegetacyjny. Nektar dostarcza im energii niezbędnej do lotu i codziennej aktywności, natomiast pyłek jest podstawowym źródłem białka, tłuszczów, witamin i minerałów, od których zależy rozwój larw oraz kondycja całych rodzin pszczelich. Im większa różnorodność kwitnących roślin, tym łatwiej owadom znaleźć pokarm przez cały sezon. Właśnie dlatego rośliny uznawane za chwasty często okazują się ważnym elementem krajobrazu przyjaznego zapylaczom.
Jednym z pierwszych zwiastunów wiosny jest mniszek lekarski (fot. 1). Jego charakterystyczne, intensywnie żółte koszyczki pojawiają się już wczesną wiosną, kiedy większość roślin dopiero rozpoczyna wegetację. Dla pszczół jest to jeden z pierwszych obfitych pożytków po zimie. Mniszek dostarcza zarówno nektaru, jak i dużych ilości pyłku, wspierając rozwój rodzin pszczelich w okresie, gdy zapotrzebowanie na pokarm gwałtownie rośnie.
Równie cenne są gatunki z rodzaju jasnota. Często spotykane są na obrzeżach pól, w ogrodach i na nieużytkach. Kwiaty bogate w nektar są chętnie odwiedzane przede wszystkim przez trzmiele i dzikie pszczoły. Wiele gatunków jasnot kwitnie przez długi czas, dzięki czemu stanowią stabilne źródło pożywienia wiosną i na początku lata.
Latem na polach uprawnych coraz częściej naszą uwagę przykuwają błękitne kwiaty chabra bławatka (fot. 2). Jeszcze kilkadziesiąt lat temu był on powszechnym elementem krajobrazu pól uprawnych, dziś jednak spotykany jest znacznie rzadziej. Czasem na polu występują jego biotypy odporne na herbicydy… Temat odporności zostawmy jednak na inny wpis. Chaber należy do roślin wyjątkowo atrakcyjnych dla owadów zapylających. Obficie nektaruje, a jego kwiaty odwiedzają nie tylko pszczoły miodne, ale także liczne gatunki dzikich zapylaczy.
Nieco mniej sympatii wzbudza ostrożeń, głównie ze względu na kolczaste liście i ekspansywny charakter. Z punktu widzenia zapylaczy jest jednak jedną z najbardziej wartościowych roślin późnego lata. Jego liczne kwiatostany produkują znaczne ilości nektaru, przyciągając pszczoły, trzmiele oraz motyle. W okresie, gdy wiele innych gatunków kończy już kwitnienie, ostrożeń nadal zapewnia owadom dostęp do cennego pokarmu.
Na zakończenie sezonu niezwykle ważną rolę odgrywa nawłoć. Jej złocistożółte kwiatostany pojawiają się późnym latem i jesienią, kiedy liczba kwitnących roślin wyraźnie maleje. To jeden z ostatnich dużych pożytków przed zimą, dzięki któremu owady mogą zgromadzić zapasy energii niezbędne do przetrwania chłodniejszych miesięcy. Warto jednak pamiętać, że w Polsce występują zarówno rodzime gatunki nawłoci jak i gatunki obcego pochodzenia, które mogą wykazywać cechy inwazyjne. Z punktu widzenia ochrony przyrody szczególnie cenne jest wspieranie rodzimych gatunków roślin miododajnych.
Obecność miododajnych chwastów ma znaczenie znacznie wykraczające poza samą produkcję nektaru. Owady zapylające odpowiadają za rozmnażanie tysięcy gatunków roślin dziko rosnących oraz wpływają na wielkość plonów wielu upraw sadowniczych, warzywnych i rolniczych. Każdy gatunek kwitnący w odpowiednim czasie uzupełnia tzw. ciąg pożytkowy, czyli zapewnia owadom nieprzerwany dostęp do pokarmu od wczesnej wiosny aż do jesieni.
Nie oznacza to jednak, że chwasty powinny pozostawać bez kontroli. W uprawach ich liczebność często wymaga ograniczania, ale tam, gdzie jest to możliwe, warto pozostawić niewielkie fragmenty mniej intensywnie użytkowanych terenów. Pasy kwietne, miedze czy obrzeża ogrodów mogą stać się prawdziwymi oazami dla zapylaczy. Czasami właśnie te rośliny, które najczęściej próbujemy usuwać, okazują się jednymi z najcenniejszych sprzymierzeńców pszczół i całego ekosystemu.